TONIK W MGIEŁCE I NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY - HIT CZY KIT? - DUET Z GLYSKINCARE

Nie mam kompletnie pomysłu, jak zacząć ten pierwszy, po bardzo długiej przerwie, wpis, więc napiszę po prostu: jak miło do Was wrócić! Miałam bardzo dużo podejść, ale każda kończyła się porażką. Dziś jednak mnie natchnęło, więc przybywam z nowym wpisem, nowymi zdjęciami i głową pełną pomysłów! 
Dziś podzielę się z Wami moimi doświadczeniami z kosmetykami, znanej już przeze mnie marki GlySkinCare. Kosmetyki te, pojawiły się już na blogu niejednokrotnie, jeżeli jesteście ciekawe mojego zdania, na temat poszczególnych produktów, zostawiam linki do poprzednich wpisów.


Zaczniemy sobie od toniku, bo to on jest pierwszym krokiem w porannej pielęgnacji, zaraz po umyciu twarzy a przed rozpoczęciem makijażu. Opakowanie jest bardzo poręczne, dozownik się nie zacina, jednak bardzo ciężko się go naciskało. Trzeba było nacisnąć mocniej, żeby wydobyć produkt. Plastik, z którego wykonana jest butelka, jest gruby i na tyle transparentny, że dokładnie widzimy, ile produktu jeszcze pozostało. Poza tym nie ścierają się napisy z opakowania, za co duży plus-o ile pamiętacie, to wiecie, że tego nie lubię. Pojemność to 200 ml.


Tonik przeznaczony jest do każdego rodzaju cery i ma za zadanie odświeżyć, oczyścić skórę oraz przywrócić jej prawidłowe pH. Używałam go codziennie rano, spryskując twarz, bądź psikając na wacik a następnie przemywając buzię. Oczyszczał, odświeżał a poza tym nie robił nic specjalnego, miał jedynie ładny zapach i był bardzo wydajny. Szczerze mówiąc, równie dobrze mogłabym użyć po prostu zwykłej wody.


O wiele bardziej przypadł mi do gustu krem do twarzy. Teoretycznie jest on przeznaczony do skóry suchej/normalnej. Ja mam mieszaną, jednak moje czoło się przesusza i widać to zwłaszcza, gdy mam na nim podkład. Krem, według zapewnień producenta jest lekki i wiecie co? To ściema! Był tak gęsty, że bardzo ciężko było go wydostać z opakowania, już w połowie produktu i tylko rozcięcie tubki pomogło w pełni go wydostać. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, bardzo szybko się wchłaniał i był  przy tym mega wydajny. Używałam go w większej ilości na noc i mniejszej na dzień, nawet pod makijaż. Podkład się na nim nie warzył, skóra wyglądała bardzo ładnie. Naprawdę jego działanie bardzo mnie zaskoczyło. Kosmetyki te znajdziecie na stronie admed24.pl



*wpis powstał we współpracy ze stroną diagnosis.pl

Napiszcie mi koniecznie, czy znacie kosmetyki tej marki? Byłyście zadowolone?

4 komentarze:

  1. Pierwszy raz widzę kosmetyki tej marki, ale wydają się być interesujące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się im przyjrzeć, szczególnie temu kremowi :)

      Usuń
  2. Nie znam tych kosmetyków.Tonik w mgiełce mnie kusi.
    Wygląda zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj też nie lubię jak się zdziera skład z butelek, prawie nic wtedy nie wiadomo na temat produktu i ciężko go przygotować do jakiejkolwiek recenzji. O firmie nigdy nie słyszałam, ale tonik bardzo mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)
nie reklamuj się-wchodzę na bloga każdego komentującego
obraźliwe komentarze nie będą tolerowane
przyjmuję krytykę KONSTRUKTYWNĄ
nie uznaję "obserwuje i liczę na rewanż"
na pytania odpowiadam pod komentarzem

Copyright © 2016 Tak Bardzo Kosmetycznie , Blogger