#1 CIEKAWE ZUŻYCIA OSTATNICH TYGODNI | LIRENE, BEBAUTY, GREEN PHARMACY, HIMALAYA HERBALS, TIANDE |

Właśnie nastał najgorszy okres, w karierze każdej blogerki - ciemność za oknem, co się równa z tym, że ciężko jest robić zdjęcia. W każdym razie udało mi się w końcu zrobić zdjęcia do wpisu, który nieregularnie będzie pojawiać się na blogu. Jak możecie zauważyć, od dłuższego czasu nie pojawiają się denka, trochę mnie ta seria męczyła przez to, że pojawiała się regularnie. Pomyślałam, że raz na jakiś czas będę Wam pokazywać garść wybranych i najciekawszych, według mnie, zużyć. 


Himalaya Herbals,  krem intensywnie nawilżający
Pojawił się w ulubieńcach kwietnia, więc jak najbardziej jest godny zainteresowania. Skończyłam go miesiąc temu, więc wychodzi na to, że przy codziennym użyciu przez dwie osoby, starcza na ponad pół roku. Całkiem nieźle, drogi też nie jest a super nawilża i ma bardzo dużą pojemność.



Lirene, dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Jego największą zaletą jest to, że nie szczypie w oczy. Bardzo dobrze zmywa tusz z rzęs, nie trzeba pocierać wacikiem oka, aby mieć pewność, że cała mascara rozpuściła się z włosków. Niestety jest mało wydajny, nad czym bardzo ubolewam. 

♥ Dwufazowy płyn do demakijażu z Lirene


Green Pharmacy, płyn micelarny 3 w 1 owies
Wystąpił w duecie z kremem z Himalayi w ulubieńcach kwietnia. Porównałam go tam do różowego Garniera i dalej to podtrzymuję. Jest o prawie połowę tańszy, ma delikatny ziołowy zapach i ma o 100 ml większą pojemność.

Venus, pianka do golenia nawilżająca, skóra wrażliwa i normalna, melon i pistacja
Wraz ze skończeniem tej pianki pożegnałam lato ;) Przepiękny zapach, bardziej melonowy, niż pistacjowy. Mam bardzo wrażliwą i suchą skórę, więc zawsze sięgam po piankę do skóry wrażliwej, aby jeszcze bardziej jej nie podrażnić, to dla mnie najistotniejszy punkt. Na szczęście krzywdy mi nie zrobiła. Żałuję, że nie jest to żel, uważam, że są dużo wydajniejsze, od pianek.

Tiande, gąbeczka do mycia twarzy
Pierwotny kształt tej gąbeczki porównałabym do małego, papierowego pilniczka. Pod wpływem wody, gąbka rozkłada się i twardnieje, gdy się ją wysuszy. Jest bardzo zwarta i trochę ciężko wypłukiwać z niej resztki maski, jeżeli się ją zmywa. Masaż twarzy nią, zwłaszcza rano to +100 do odświeżenia.



Najciekawszym chyba zużyciem okazały się waciki. Te z BeBeauty i z Lewiatana są do siebie bardzo podobne, pod względem struktury - bardzo cienkie i nie rozwarstwiają się. Często używam ich do przemywania hybryd zamiast wacików bezpyłowych. Te z Isany, mają z kolei fajny kształt, są podłużne, więc przy zmywaniu makijażu z oka wystarczy jeden, góra dwa, tak dla pewności, aby zmyć całe oko.

Zużyłyście ostatnio coś godnego polecenia?

8 komentarzy:

  1. Ja aktualnie używam micelka z Green Pharmacy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też płatki schodzą jak woda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. z lirenu uwielbiam żel do mycia buźki, świetnie i szybko się go zmywa ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że płyn Lirene jest niewydajny, chętnie bym go wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Krem Himalaya chyba oparty jest na parafinie :P Przynajmniej ten krem, który ja miałam, opierał się na parafinie, więc nie było opcji, by nakładać go na twarz ;)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)
nie reklamuj się-wchodzę na bloga każdego komentującego
obraźliwe komentarze nie będą tolerowane
przyjmuję krytykę KONSTRUKTYWNĄ
nie uznaję "obserwuje i liczę na rewanż"
na pytania odpowiadam pod komentarzem

Copyright © 2016 Tak Bardzo Kosmetycznie , Blogger