GŁUPOTKI KOSMETYCZNE, KTÓRE MASZ A NIE MUSISZ ;)

Są takie kosmetyki, które bez problemu możemy zastąpić tym co mamy w kuchni. Dziś skupimy się na trzech i jednym, można powiedzieć, gadżecie kosmetycznym, który nie jest potrzebny każdej z Nas. Jeżeli jesteście ciekawe, jakie głupotki kosmetyczne mam na myśli, zapraszam do dalszej części wpisu.

Wysuszacz do paznokci
Klasyczne lakiery do paznokci powoli odchodzą do lamusa, jednak część kobiet, z różnych powodów, wciąż pozostaje im wierna. Co za tym idzie? Znacznie dłuższy czas oczekiwania schnięcia lakieru, czyli zmora każdej miłośniczki pomalowanych paznokci. Na rynku mamy dostępne wysuszacze do lakierów, ja posiadam ten w sprayu z Eveline 1 2 3 dry! Sprawdza mi się on bardzo dobrze, jeżeli, zamiast po hybrydy, sięgam po normalny lakier. Co zrobić, kiedy nie mamy takiego wynalazku pod ręką a chcemy na szybko pomalować paznokcie i wyjść? Pomalowane pazurki wkładamy do miski z zimną wodą, tudzież pod strumień zimnej wody. Czas oczekiwania na schnięcie lakieru znacznie się skróci, gwarantuję Wam!



Żel/olejek do skórek
Najpopularniejszym żelem jest ten z Sally Hansen. Niestety, stacjonarnie jest on dość drogi, w Rossmanie znajdziecie go za ok 30 zł(!). Sporo, jak za żel do zmiękczania skórek. Dużo tańszym sposobem jest wymoczenie paznokci w misce z ciepłą wodą, cytryną i olejem, jakimkolwiek. Dodatkowo możecie też użyć kapsułek z witaminą a+e. Po 10 minutach skórki będą na tyle zmiękczone, aby je bezboleśnie odsunąć.



Peeling do ciała/dłoni/twarzy/ust
Na szczęście, z tego co zauważyłam, coraz więcej osób rezygnuje z gotowych peelingów, co bardzo mnie cieszy. Ja, jak wykończę tylko swój do rąk z Eveline, już po nie nie sięgnę. Dlaczego? Ponieważ za pomocą szamponu, żelu do twarzy, tudzież ciała i cukru możemy same zrobić sobie peeling. Ewa zrobiła kiedyś dwa filmy na temat domowych peelingów, warto do niej zajrzeć, jeżeli nie widziałyście.

Peeling do ciała
Peeling do ust


Bibułki matujące
Ostatnim, tym razem wspomnianym wcześniej przeze mnie, gadżetem, są bibułki matujące. Wiedziałyście, że jako bibułka może posłużyć Nam nawet papier do pieczenia? Nie będzie się on sprawdzał w przypadku osób z bardzo przetłuszczającą skórą, będzie raczej dla osób, których makijaż w ciągu dnia wymaga minimalnej poprawki. Na mojej bardzo przetłuszczającej skórze lepiej spisuje się rozwarstwiona chusteczka higieniczna. Myślę, że jest to kwestia grubości papieru. Rozwarstwiona chusteczka przypominać będzie grubością bibułkę, dlatego nadmiar sebum łatwiej będzie się ściągać. Pomyślałybyście w taki sposób o papierze do pieczenia? Ja z pewnością nie ;)

Jestem ciekawa, czy Wy macie jakieś propozycje tzw głupotek, które z łatwością można zastąpić nietypowymi produktami! Koniecznie napiszcie, wszystkie jesteśmy ciekawe :)

14 komentarzy:

  1. fakt, wiele rzeczy można zastąpić, ale zostały stworzone przede wszystkim dla wygody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jednak nie wszystko od razu trzeba kupować, zwłaszcza, jeżeli nie ma się kasy :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Która najbardziej Ci się spodobała? ;)

      Usuń
  3. Ja planuję zrobić sobie peeling z kawy, zobaczymy czy wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz? Gwarantuję, że się zakochasz :)

      Usuń
  4. Uwielbiam domowe peelingi :) A o sposobie z zimną wodą nie słyszałam, kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama robię sobie peelingi :) i lepiej sprawdzają się niż te drogeryjne.

    OdpowiedzUsuń
  6. peeling często robię sobie sama, ale lubię też sięgać po gotowe produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zamiast suchego szamponu zasypka dla dzieci, albo mąka ziemniaczana na przykład. :-D Dużo jest takich przykładów, ale chyba już taka nasza babska natura, że lubimy sobie ułatwiać życie gotowymi kosmetykami. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zasypce nie słyszałam, ale o mące ziemniaczanej jak najbardziej :) Podobno też fajnie się sprawdza zamiast pudru.

      Usuń
  8. Jeśli chodzi o peelingi to od dawna robię je sama. Oczywiście jak dostanę jakiś do testów itd. to korzystam,ale nie wydaję na nie pieniędzy. Zawsze robię tak samo - olej kokosowy mieszam z cukrem brązowym i olejkami eterycznymi.

    Bez bibułek matujących nie wyobrażam sobie za to życia i nikt mnie nie przekona do czegokolwiek innego. Od lat używam bibułek wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleju kokosowego jeszcze nie próbowałam w peelingu, jak kupię olej to na pewno wypróbuję - uwielbiam zapach kokosa :) A bibułki z Wibo miałam, bodajże, dwa lata temu, jak te z Essence się skończą to znów do nich wrócę :)

      Usuń

dziękuję za każdy komentarz:)
nie reklamuj się-wchodzę na bloga każdego komentującego
obraźliwe komentarze nie będą tolerowane
przyjmuję krytykę KONSTRUKTYWNĄ
nie uznaję "obserwuje i liczę na rewanż"
na pytania odpowiadam pod komentarzem

Copyright © 2016 Tak Bardzo Kosmetycznie , Blogger