ULUBIEŃCY NIEKOSMETYCZNI MAJA - BIŻUTERIA, KSIĄŻKA, DEMAKIJAŻ, WŁOSY, JEDZENIE, MUZYKA, WYDARZENIE

 O ile dobrze pamiętam, ulubieńcy niekosmetyczni nigdy nie pojawili się na moim blogu. Co Wy na to, żeby to zmienić? W ubiegłym miesiącu nazbierało się kilka fajnych rzeczy, którymi koniecznie chciałabym się z Wami podzielić. Jeżeli jesteście ciekawe, to zapraszam do dalszej części wpisu.

Biżuteria - naszyjnik i bransoletka
 Uwielbiam delikatną biżuterię. Jakiś czas temu zrobiłam przegląd swoich błyskotek i powyrzucałam większość ze względu na to, że większość była sztuczna. Zostawiłam sobie kilka w tym własnie tą bransoletkę, którą nosiłam namiętnie pod koniec maja. Śmiałam się, że ładnie się komponuje się z moimi włosami, które zrobiłam sobie w ubiegłym miesiącu. Koraliki są w kolorze ciemnoniebieskim i srebrnym, na zdjęciu troch wyblakły. Najbardziej w niej podoba mi się zawieszka - koniczynka i koralik w który wtopione są małe mieniące się kamyczki.
 Naszyjnik stał się moim ulubieńcem, jak tylko go zobaczyłam. Dostałam go w prezencie i był on w 100% trafiony. Wisiorek, mimo iż jest motylkiem, na pierwszy rzut oka wyglądał mi na koniczynkę, dlatego przez resztę miesiąca nosiłam go w połączeniu z bransoletką.

Książka - P. Hawkins "Dziewczyna z pociągu"
 Bycie trendy nie jest moją mocną stroną. Kiedy pojawia się boom na coś, ja, mimo iż o tym wiem, tylko się mu przyglądam i tak jest w przypadku wszystkiego. Tak też było w przypadku tej książki, którą, mimo iż dostałam na urodziny, to udało mi się przeczytać ją dopiero teraz. Uwielbiam książki, które potrafią trzymać w napięciu i od których ciężko się oderwać. Ostatnimi czasy czytanie szło mi bardzo opornie, jednak jak tylko dorwałam się do dzieła Hawkins to nie mogłam się po prostu oderwać. Czytałam nawet idąc do szkoły, co zdarza mi się naprawdę bardzo rzadko. Dawno nie czytałam czegoś tak wciągającego i pobudzającego wyobraźnie. Teraz czekam na film.


SemCo, olej konopny + ściereczka
 Znów powróciłam do demakijażu olejem. Już prawie zapomniałam jakie to szybkie i przyjemne. Co prawda samą ściereczką nie jestem w stanie doczyścić rzęs z tuszu, jednak z sebum, kurzem i podkładem olej w połączeniu z ciepłą woda radzi sobie świetnie. Mam swoją ulubioną ściereczkę, którą używam na zmianę z tą ze zdjęcia.
 Uczucie nawilżenia po takim demakijażu jest niesamowite. Moja sucha skóra pod oczami powoli się przez to się regeneruje i coraz ładniej wygląda, gdy nakładam korektor pod oczy.


Baton owocowy - bananowy i truskawkowy
 Obserwują grupę na facebook'u co jedzą polscy weganie, kilkakrotnie natknęłam się na te owocowe batoniki. Jest to nic innego jak daktyle z truskawką bądź bananem i takimi składnikami jak woda, olej palmowy i aromaty owocowe. Nie umiem wybrać smaczniejszej wersji - obie są bardzo dobre i jako przekąska super się sprawdzają.

Muzyka
 W tym miesiącu wałkowałam zwłaszcza dwie piosenki, pierwszą jest "Fast car" a drugą "Lean on". Tytułu tej pierwsze nie znałam, dopóki nie puściła mi jej moja przyjaciółka, od tamtej pory namiętnie słuchałam jej do końca maja. Z kolei "Lean on" słucham od zeszłego roku i jest to pierwsza piosenka, która przez tak długi okres czasu namiętnego odtwarzania jeszcze mi się nie znudziła. Sama twórczość Mo jest jak najbardziej w moim stylu. Bardzo żałuję, że nie mogę posłuchać jej dziś na żywo, nie wiem czy wiecie, że artystka wystąpi dziś na Orange Warsaw Festival. Ból w sercu, ale może innym razem.


 Wracając jeszcze na chwilę do jedzenia; w ubiegłym miesiącu byłam po raz pierwszy w krakowskiej Krowierzywej i zamówiłam burgera - tofexa, który od razu podbił moje serce już w październiku w zeszłym roku, podczas festiwalu wegańskiego. Ich burgery są przepyszne, jeżeli jeszcze nie próbowałyście to lokal mieści się na ul. Sławkowskiej 8. Mięsożercy również są mile widziani :)
 Na krakowskim Kazimierzu przez trzy dni; 19-22 maja odbywał się Festiwal piwa rzemieślniczego - FestPIWO. Można było wypróbować różnego rodzaju piw regionalnych. Ja za piwem nie przepadam, na myśl o piwie z sokiem robi mi się niedobrze, ale mimo to pijąc piwo z sokiem o smaku pieczonych jabłek cała się rozpływałam. Piwo było słodkie i smakowało jak świeża, pyszna szarlotka. Piłam też z sokiem śliwkowym, które było dobre, ale, w porównaniu do jabłek, przegrywało na starcie. 
 Będąc na Kazimierzu i przechadzając się kładką Bernatka ( to tam zakochani wieszają swoje kłódki ) zauważyłam, poprzypinane na czymś w rodzaju zapięcia do roweru, poprzypinane plastikowe tarcze w kształcie koła z różnymi pytaniami. Napisy były w języku polskim i niemieckim. Moim ulubionym zdecydowanie jest to ze zdjęcia, ale były też inne np "W jakiej odległości rośnie miłość?" lub "Która strona jest tą inną?". 
 Ostatnim ulubieńcem są moje kolorowe końcówki. Zdjęcie powyżej robione było tego samego dnia co to, widzicie, jak kolor się różni w zależności od światła? Kolor wypłukuje się bardzo powoli i teraz jest sino-zielono-seledynowy. Szkoda, że nie wyszedł fiolet, ale taka wariacja też mi się podoba. Zresztą, mogłyście mnie już widzieć, zarówno w niebieskim włosach jak i fioletowych.
Lubicie tego typu posty? Jadłyście coś dobrego w zeszłym miesiącu? A może przeczytałyście fajną książkę?

9 komentarzy:

  1. własnie zaczynam czytać "dziewczynę w pociągu " :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lean on też już długo uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę znam i bardzo lubię, chętnie do niej wracam. Piosenek nie kojarzę ale chętnie odsłucham:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nigdy nie udało mi się trafić na te batony, a poluję na nie już kilka miesięcy:(

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)
nie reklamuj się-wchodzę na bloga każdego komentującego
obraźliwe komentarze nie będą tolerowane
przyjmuję krytykę KONSTRUKTYWNĄ
nie uznaję "obserwuje i liczę na rewanż"
na pytania odpowiadam pod komentarzem

Copyright © 2016 Tak Bardzo Kosmetycznie , Blogger