#5 Dzień dla urody: maseczka na twarz z siemienia lnianego

Dzięki tej serii polubiłam buszowanie w kuchni w celu zrobienia jakiegoś kosmetyku. Taka zabawa daje wiele radości, a i moja skóra na tym korzysta. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o wspaniałych właściwościach siemienia postanowiłam wypróbować go od razu, tylko, że na włosy. Niestety w moim przypadku siemię w postaci solo się nie sprawdza, za to fajnie działa kiedy dodam je do jakiejś maski. Takim właśnie przepisem uraczyłam Was w pierwszym poście dnia dla urody. Dziś znów wykorzystamy siemię, jednak tym razem nałożymy je na twarz.

Na początek potrzebne nam będzie:
  • garnuszek
  • sitko
  • dwie małe miseczki
  • blender
  • siemie lniane (ziarenka)
  • łyżka
  • szklanka wody
Przepis jest banalnie łatwy. Do garnuszka wrzucamy kopiastą łyżkę siemienia, wlewamy szklankę wody i gotujemy. Prawda, że proste? :) Co jakiś czas mieszamy aby ziarenka się nie po przypalały i nie poprzyklejały do dna garnuszka.


Kiedy siemię nie ugotuje przecedzamy przez sitko tzw glutek do jednej z dwóch miseczek. Jego możemy wykorzystać na włosy aby nic nam się nie zmarnowało, zwłaszcza, że daje ono super efekty. Dziś wykorzystywać będziemy ziarenka, które wrzucamy do drugiej miseczki, a następnie blendujemy aby powstała papka.


Następnie powstałą papkę nakładamy na oczyszczoną skórę twarzy. Po 15-20 minutach zmywamy ciepłą wodą i cieszymy się pięknie wyglądającą skórą.Jest to maseczka przeznaczona do każdego typu skóry, a zwłaszcza to suchej, ponieważ jest to bomba nawilżająca. Ja mam skórę tłustą i byłam zachwycona jej działaniem. Wszelkie zaczerwienienia i podrażnienia zniknęły, skóra była elastyczna, miękka a pory praktycznie niewidoczne! Dosłownie nie poznałam swojej twarzy, po zmyciu maski :)

A Wy w jakiej postaci lubicie siemię najbardziej? 

11 komentarzy:

  1. Samego siemienia nie testowałam na twarzy, natomiast dzisiaj zmieszałam z sodą. Efekt nie powala ale też nie jest źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze kładłam ziarenka w całości (z tego względu, że zajeździłam już dwa blendery :D) i działanie też było całkiem fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, naprawdę zaciekawiłaś mnie tą maseczką. :)

    Pozdrawiam
    http://kolorowaosobowosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. o to cos dla mnie ,strasznie sucha mam :(
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/08/animal-print-wrrrrr.html

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam takie domowe patenty - pędzę do kuchni w poszukiwaniu siemienia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie robiłam nigdy takiej ale łatwa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nakładam same nasiona na twarz,nie blendując ich ;) i efekty też są fajne ;)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)
nie reklamuj się-wchodzę na bloga każdego komentującego
obraźliwe komentarze nie będą tolerowane
przyjmuję krytykę KONSTRUKTYWNĄ
nie uznaję "obserwuje i liczę na rewanż"
na pytania odpowiadam pod komentarzem

Copyright © 2016 Tak Bardzo Kosmetycznie , Blogger