#4 Po co kobietom makijaż? :)

Tak jak w tytule. Zastanawiałyście się kiedyś nad tym? Po co właściwie to robimy? Dlaczego mimo iż np. nie mamy problemów z cerą używamy fluidów aby zakryć "niedoskonałości" które widzimy tylko My? Dlaczego wyjście bez "maski" większej bądź mniejszej z domu jest dla Nas czymś na prawdę trudnym?

Pamiętacie jak pierwszy raz sięgnęłyście po mamy szminkę, puder czy tusz do rzęs? To było oczywiście dla dziecinnej zabawy. Ja zaczynałam się malować jak miałam 11 lat. Nie robiłam tego codziennie i był to tylko tusz. Z wiekiem dochodziły pomału inne rzeczy. Próbowałam podkładów, kredek na dolną linię wodną (które do mnie nie pasują, tak mi się wydaje), eyelinerów, pudrów i cieni. Ale nigdy nie używałam tego wszystkiego razem. Dostałam kiedyś na urodziny od koleżanek (miałam 12 lat ) małą paczuszkę z kosmetykami które poużywałam i rzuciłam w kąt bo mi się znudziło to całe upiększanie. Kiedy poszłam do gimnazjum używałam samego tuszu i długo się tego trzymałam bo aż do trzeciej klasy gimnazjum. Wtedy odkryłam eyeliner (na nowo) i zaczęłam namiętnie ćwiczyć robienie kresek. W ten sposób przyzwyczaiłam się do swojej twarzy w tuszu i eyelinerze. Kiedy reklamy w tv zaczęły trąbić o kremie BB z Garniera pomyślałam, że muszę go mieć bo jestem cholernie tego ciekawa. Byłam mega zadowolona i krem ten trafił do mojego codziennego makijażu. Zmywając makijaż czułam się potwornie brzydka i myślałam sobie wtedy, że już nigdy nie wyjdę bez kresek na powiekach. W pierwszej klasie liceum zaczęły się wariacje, zmiany, testowanie i oczywiście oglądanie youtube.


Zaczęło się od cieni do powiek które namiętnie zaczęłam kupować, do tego musiała dojść baza aby cienie ładnie trzymały się na powiece. Dostałam kiedyś od koleżanki puder który jakoś tak kurzył się w szafce i choć wcześniej mi to nie przeszkadzało to wtedy zaczęło i lekko oprószałam nim twarz. Moje brwi przestały mi się podobać więc kupiłam kredkę oraz pędzle do nakładania tego wszystkiego na twarz. Zachciało mi się różu - szłam i kupowałam go, a do tego obowiązkowo pędzel bo przecież nie będę używać byle czego co jest dołączone do opakowania przez producenta! Pod koniec wakacji miałam szał na kolorowe kredki których teraz mam kilka a wcześniej nie miałam ani jednej prócz białej której używałam sporadycznie.


Dlaczego Wam to wszytko pisze? A dlatego, że doszło do tego, że bez kremu BB, pudru, IDEALNIE wy tuszowanych rzęs, eyelinera (rzadko podczas używania eyelinera nakładałam cienie, chyba że były to cieliste żeby wyrównać koloryt powieki) i kredki do brwi nie mogłam wyjść z domu. Przerażało mnie to, bo przecież mam dopiero 17 lat i nie powinno mi to stwarzać problemu. Oglądałam różne vlogerki (pannajoannamakeup nakręciła świetnego vloga o tym) które robiły tutoriale makijaży albo po prostu vlogi i myślałam sobie, że zazdroszczę im tego że nie boją się pokazać swoich tak na prawdę tych prawdziwych twarzy. 
Z czasem odstawiłam eyeliner bo uznałam, że za dużo czasu zajmuje mi rano nakładanie go. To był taki mój mały sukces, ponieważ nie raz nie chciałam się nim rano malować, ale jednak myślałam sobie, że wyjść bez niego nie mogę i szłam do szkoły, nawet z krzywą kreską. Odstawiając eyeliner zaczęłam używać naturalnych cieni i zagęszczać linię rzęs czarnym tuszem. To był drugi mały sukcesik.


Oglądając filmik maxineczki zostałam zainspirowana aby krem BB zamienić na zwykły najzwyklejszy krem nawilżający. Dlaczego sama wcześniej na to nie wpadłam? To takie banalne! Jedynym moim problemem teraz jest, że skoro mam delikatnie pomalowane oczy tuszem to obowiązkowo muszę górną linie rzęs zagęścić czarnym cieniem. Stopniowo uwolniłam się od tony kosmetyków i zaczęłam preferować makijaż bardziej naturalny, choć od czasu do czasu lubię zaszaleć. Kiedyś bez mocnego makijażu nie wyszłabym z domu, teraz nie mam z tym problemu
Umiejętnie nałożony make-up może zmienić całkowicie naszą twarzy, wystarczy spojrzeć na te zdjęcia




Ten post nie ma na celu ukazać Wam że makijaż jest zły, be i w ogóle głupi. Chodzi o to by znać w nim umiar. Nakładasz kredkę a nie czujesz się w niej dobrze? Stopniowo odstawiaj ją rano. Na prawdę będzie Ci lżej. Nie ma nic gorszego niż noszenie maski w której nie czujesz się komfortowo. 

Jak było z Wami? Ile miałyście lat jak zaczęłyście się malować? Też jesteście (a może byłyście?) uzależnione od jakichś kosmetyków? 

7 komentarzy:

  1. oczywiście wiesz, że 3 ostatnie zdjęcia to zasługa photoszopa? :) Ja dobrze czuję się w makijażu, ale czasem warto faktycznie dać skórze odpocząć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie tak patrzyłam wczoraj na jej podbródek i wydawało mi się, że coś jest nie tak :)

      Usuń
  2. wow przemiana rzeczywiscie efektowan aczkolwiek na drugim przykladzie jakos tak dla mnie wyjatkowo sztuczna i przesadzona ;)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zaczęłam się malować w wieku 15-16 lat ;p
    ♥blog-klik♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tak samo! zaczynałam od tuszu, błyszczyka i tak stopniowo.
    Ale te metamorfozy! KOSMOS!
    niewiarygodne!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zaczęłam w połowie 2 klasy gimnazjum od tuszu do rzęs teraz mam 21 lat i NIE MA MOWY ŻEBYM WYSZŁA GDZIEKOLWIEK BEZ MAKIJAŻU!! NIE I KONIEC :D ale potrafię się ograniczyć tylko do podkładu tuszu i eyelinera. Niestety mam bardzo nierówny koloryt, późno chodze spać a wcześnie wstaje i mam straszne worki pod oczami więc musze je zakryć. Nie mam problemu,żeby chodzić przy moim chłopaku bez makijażu. Ale jak jestem bez niego czuje się strasznie.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)
nie reklamuj się-wchodzę na bloga każdego komentującego
obraźliwe komentarze nie będą tolerowane
przyjmuję krytykę KONSTRUKTYWNĄ
nie uznaję "obserwuje i liczę na rewanż"
na pytania odpowiadam pod komentarzem

Copyright © 2016 Tak Bardzo Kosmetycznie , Blogger